Sklepy internetowe, czyli e-mydło i e-powidło.
Tradycyjne zakupy w tradycyjnych sklepach powoli przechodzą do lamusa. W tym roku Polacy wydadzą w e-sklepach ok. 15 miliardów złotych, a do 2014 roku kwota ta ma się podwoić, ponieważ handel elektroniczny w Polsce rośnie w tempie 30 – 50% rocznie. Wciąż na tym polu gonimy świat, ponieważ pomimo iż działa w polskiej sieci blisko 7 tysięcy mniejszych i większych e-sklepów, jest to obecnie niecałe 2% ogólnego handlu.
Jednym z fenomenów internetowego handlu jest popularność wirtualnych aptek, księgarni, perfumerii i spożywczaków. Możemy kupić w internecie dosłownie wszystko, nawet przysłowiowe mydło i powidło. W sieci szukamy nie tylko oszczędności, ale głównie oryginalnych i egzotycznych produktów z najdalszych zakątków świata. Jednak wymagania wobec sklepów i aukcji stale rosną, więc sprzedawcy szukają sposobów na to, aby sprostać wymaganiom klientów.
Sklepy internetowe chcąc zaspokoić potrzeby nawet najbardziej wybrednych konsumentów, przygotowują dla nich przewodniki zakupowe, tłumacząc w nich podstawowe zagadnienia związane z wyborem odpowiedniego artykułu. Z pomocą przychodzą klientom także porównywarki cen, dzięki którym mogą oni poznać dokładne opisy produktów, widełki cenowe i listę e-sklepów, gdzie dany towar jest aktualnie dostępny.
Ale nie zawsze szukamy atrakcyjnych cen. CzÄ™sto zdarza siÄ™ tak, że kupujemy pod wpÅ‚ywem impulsu albo padamy ofiarÄ… gratisów. Bo nie ważne, że niespodzianka jest nam niepotrzebna, my po prostu lubimy coÅ› od kogoÅ› dostawać. W rzeczywistoÅ›ci jednak może zdarzyć siÄ™ tak, że zapÅ‚acimy za gratis nawet trzykrotnÄ… jego wartość, albo kupimy dwie rzeczy, ponieważ trzecia jest dodawana bezpÅ‚atnie do zamówienia. I jak tu zrezygnować…
Często ulegamy także urokowi mega okazji, super promocji czy ostatnim dniom wyprzedaży. W ten sposób sklepy internetowe pozbywają się zalegających i bezużytecznych w rezultacie towarów. Zazwyczaj im więcej wykrzykników w nazwie, tym okazyjny towar marniejszy. I zamiast kupić towar, na którym nam zależało, zostajemy z zamówionym i nikomu niepotrzebnym promocyjnym mydłem i … powidłem.
Rada jest jedna: czytać, czytać, czytać i jeszcze raz czytać. Następnie czytać, myśleć, pytać o szczegóły, analizować i porównywać oferty. Tylko dzięki temu można być o krok przed sprzedawcami i uodpornić się na nich szczwane zabiegi.